W wełnianym kocu bez ogniska? Tak!

Myśląc o dawnych podróżnikach, traperach, myśliwych, mam przed oczami wizję człowieka zawiniętego w wełniany koc, śpiącego pod migotliwym dachem gwiazd. Trzaska dogasające ognisko, grają świerszcze, czasem zahuka puszczyk, przez czarny bór ciągnie się się wycie wilków, a podróżnik odpływa w słodki sen, by zbudzić się o brzasku. Romantyczna to wizja, ale jak ma się do rzeczywistości? Czy da się w takim kocu spać wygodnie, w cieple, do rana? Czy gdy ognisko przygaśnie, to trzeba doń dokładać, czy może można chrapać całą noc nie zawracając sobie głowy ogniem?

Od lat eksperymentuję z różnymi zestawami koców, o każdej porze roku i na różnych szerokościach geograficznych. Z własnego doświadczenia i wbrew czasem powtarzanemu mitowi, że wełniany koc niemal zawsze wymaga ogniska, mogę powiedzieć: to nie prawda, nie wymaga. Da się tak spać bez ognia, na mrozie, ze sprzętem, który można udźwignąć na własnych plecach i przenieść kilkadziesiąt kilometrów albo i więcej. Nie przez jedną noc (z rozpędu, by szybko uciec z powrotem do cywilizacji), ale przez długie tygodnie.

„Na prawdę?” – zapytacie. Na prawdę. Wymaga to odrobiny doświadczenia, gotowości do samodzielnego eksperymentowania, a diabeł oczywiście tkwi w szczegółach.

UWAGA: Po lekturze nie biegnijcie od razu na mróz z jednym kocem i zupełnym brakiem doświadczenia. Sprawa wymaga wprawy, tyczy się zdrowia i życia. Nie wszystko co jest możliwe, jest możliwe od razu, bez przygotowania.

Producenci nowoczesnego sprzętu obozowego przyzwyczaili nas do tego, że opisują go parametry. Kurtka opisywana jest wodoszczelnością i oddychalnością, materac charakteryzowany jest parametrem R, lina maksymalnym obciążeniem statycznym, a śpiwory temperaturą komfortu. W przypadku dawnego sprzętu nie mamy tego udogodnienia.

Doświadczeni podróżnicy i obozowicze wiedzą też, że z temperaturą komfortu nowoczesnego śpiwora sprawa nie jest prosta, że ma jedynie znaczenie orientacyjne, a mądrość i tak przychodzi z doświadczeniem. Temperatura komfortu określana jest testami, zgodnie ze stosowną normą i jest wyznaczana dla przeciętnego człowieka o przeciętnej budowie ciała. To czy akurat nam będzie ciepło w danym śpiworze w danej temperaturze, zależy w wielkim stopniu od wielu różnych czynników: naszej budowy ciała, naszego krążenia, to czy śpiwór jest suchy czy wilgotny, jakie mamy na sobie ubranie, jak dobrze się odizolowaliśmy od podłoża, czy nie przewiewa nas wiatr, czy wreszcie czy jesteśmy wypoczęci, dobrze nawodnieni i odżywieni. W zależności od tych wszystkich czynników można w tym samym śpiworze w tej samej temperaturze marznąć albo spać smacznie.

Z wełnianymi kocami jest podobnie, tylko jeszcze trudniej. Wełniany koc charakteryzuje skład, gramatura i wymiar. Temperatury komfortu nikt nie określał i musimy ją wyznaczyć sami. Oprócz czynników wymienionych powyżej dla śpiworów, dochodzi struktura wełny (czy jest puchata, czy zbita), to jak sprawnie się w koc potrafimy zawinąć (to sztuka sama w sobie), jego rozmiar (do szczelnego zawinięcia całego ciała potrzeba o wiele większego koca niż mogłoby się wielu osobom wydawać) a także (co dotyczy w sumie każdego sprzętu, ale w przypadku sprzętu dawnego jest o wiele ważniejsze) – to jak nasze ciało nawykło do spania w nim na świeżym powietrzu. Piąta z kolei noc w tych samych warunkach może okazać się o wiele cieplejsza od pierwszej, tylko dlatego, że nasze ciało nauczyło się dobrze regulować temperaturę, a my przestaliśmy się w nocy wiercić.

Jeśli więc ktoś mówi, że w kocu nie da się spać bez ogniska w takiej lub innej temperaturze, to nawet jeśli rzeczywiście za jego słowami stoi doświadczenie (a nie tylko wyobrażenia), to musimy brać poprawkę na to, że jego budowa ciała może być inna od naszej, że warunki w których spał mogły być znacznie różne od tych, w których my byśmy spać chcieli itd., itp. Nie ma rady – jeśli chcecie się przekonać, musicie to sprawdzić samemu (tylko ostrożnie!). Nie bierzcie tylko zbyt na poważnie nawet z najsurowiej miną wypowiadanych: „nie da się”.

Eksperymentując nauczycie się dobierać ubranie, zauważycie, że puchaty koc jest o wiele cieplejszy od zbitego, ale o wiele bardziej podatny na przewiewanie. Zauważycie, że kilka ciepłych koców jest lepsza od jednego grubego, szczególnie jeśli ten ostatni nie jest wystarczająco szeroki, by można się było w nim w całości zawinąć. Zwrócicie większą uwagę na dobrą izolację od ziemi. Nauczycie się sprawnie owijać kocem / kocami.

Czy jest oprócz realizacji romantycznego marzenia jakikolwiek inny pożytek z wełnianego koca? A i owszem. Moim zdaniem koc, o ile użyty poprawnie, daje komfort (tak komfort!) równy ze spaniem w domu, w łóżku. Śpiwory bywają klaustrofobiczne, są śliskimi, szeleszczącymi plastikowymi worami, których jedyną prawdziwą zaletą jest niska waga i bezproblemowe zamykanie nie wymagające specjalnych zabiegów. Koc natomiast jest miły w dotyku, pozwala na założenie dowolnie dużej ilości ubrań (upchane zbyt ciasno śpiwory tracą na ciepłocie). Jeśli nie musimy do tego przez całą noc walczyć o ogień i znosić ciągłych huśtawek temperatury i możemy spać smacznie do rana, to moim zdaniem koc daje o wiele lepszy sen od śpiwora.

Przykłady

Wymyśliłem sobie to wszystko? Nigdy w życiu. Mogę podać przykłady moich biwaków, warunki obozowania, sprzęt, no i oczywiście jak się spało. Czasem było ciepło, czasem zimno, czasem musiałem palić ogień, czasem wcale.

Muszę jeszcze na wstępie wspomnieć moja budowę ciała, żebyście mieli właściwy obraz i porównanie. Ktoś lżejszy i szczuplejszy może bardziej marznąć w podobnych warunkach, ktoś tęższy mniej. Mam 1,82 cm wzrostu, 80 do 90 kg wagi, średnią budowę i grubszy brzuch. Nadmiar tłuszczu (czyli kilka do kilkunastu kilogramów) odkłada się głównie na brzuchu. To ostatnie jest akurat istotne, bo ten typ lekkiej nadwagi doskonale izoluje narządy wewnętrzne.

Kiruna, Szwecja, 150 km za kołem podbiegunowym.

Czas. Trzy tygodnie w lipcu 2012 r.

Warunki. Był lipiec, temperatura w nocy wahała się od +10 C do 0 C. Noce bywały słoneczne (panował dzień polarny!) jak i pochmurne i deszczowe.

Koce. Pierwszy: 70% wełny, 1,60 m na 2,00 m, około 1,5 kg wagi. Zbita, twarda wełna. Drugi: amerykańska podpinka do poncho wojskowego, tzw. woobie, z poliestru, waga około 700 gramów, wymiary podobne do pierwszego koca. Trzeci: kocyk polarowy z IKEA, bardzo mały, bardzo lekki i bardzo cienki. Łączna waga koców: nieco ponad 2,5 kg.

Materac: małe futro z renifera, o wymiarach ledwie pokrywających mój tułów. Nogi musiały spać na ziemi, głowa na improwizowanej poduszce z plecaka.

Zadaszenie: poncho armii USA.

Ubiór: bielizna z merynosa, sweter wełniany, anorak bawełniany, spodnie M65.

Noce. Pierwsza noc: +5 stopni. Brak ogniska. Nakryłem się wszystkimi kocami i ponchem. Nie zawijałem się. Spałem smacznie, zewnętrzny koc lekko zawilgotniał od kondensacji potu.

Trzecia noc: +3 stopnie. Brak ogniska. Nie nakryłem się ponchem, ale podwiesiłem. Wiała lekka bryza. W środku nocy obudziłem się z wrażeniem, jakbym miał zaraz zamarznąć na śmierć. Dodatkowe doizolowanie podłoża (gałęzie) i szczelne zawinięcie w koce bardzo pomogły. Mogłem spać do rana, ale nie mogłem się ruszyć ani na milimetr, żeby nie odwinąć się z koców.

Około połowy wyjazdu: temperatura spadła do 0 stopni. Brak ogniska. Spałem w ogóle bez poncho. Musiałem bardzo szczelnie się zawinąć i spać do rana w zupełnym bezruchu. Po zawinięciu było mi ciepło, czułem jak koce utrzymują ciepłe powietrze i nie pozwalają mu uciec.

Pod koniec wyjazdu: temperatura około +6 stopni. Byłem już przyzwyczajony, ale i zmęczony. Brak ogniska, zawilgocony sweter i jeden z koców. Spałem w kaloszach, nie zawijając się, jedynie przykrywając. Spałem kamiennym snem do rana w ogóle nie zwracając uwagi na warunki.

Hammastunturi, Finlandia, 300 km za kołem podbiegunowym

Czas. Trzy tygodnie w czerwcu 2014 r.

Warunki. Temperatura w nocy wahała się od +10 C do +2 C. Noce raczej słoneczne (panował dzień polarny!), czasem lekka mżawka

Koce. Jeden koc, 100% wełny, 1,80 m na 2,00 m.

Materac: brak. Spałem na pojedynczych gałęziach, tak, żeby mnie izolowały od ziemi. Zupełny brak komfortu jeśli chodzi o miękkość, na granicy, albo już po za granicą masochizmu.

Zadaszenie: polska pałatka LWP.

Ubiór: bielizna z merynosa, sweter wełniany, koszula bawełniana, spodnie bawełniane, brak kalesonów.

Noce. Pierwsza noc: +8 stopni. Brak ogniska. Nakryłem się kocem i pałatką i spałem smacznie

Druga noc i wiele kolejnych: +4 stopnie. Z początku brak ogniska. Obudziło mnie przeraźliwe zimno. Nie byłem się w stanie dobrze zawinąć tylko jednym kocem, ciepło uciekało. Musiałem co noc palić ognisko, żeby w ogóle usnąć.

Sprzęt
Nowe Kawkowo, Polska (z gościną w Universal Survival)

Czas. Tydzień w styczniu 2017 roku.

Warunki. Temperatura w nocy wahała się od +2 do -10 stopni.

Koce. Pierwszy: 100% wełny, 2,00 m na 2,00 m. Bardzo gruby puchaty merynos, ponad 2 kg wagi i ogromna objętość. Drugi: mniejszy, cieńszy, 1,60 x 2,00 m, około 1,7 kg wagi.

Materac: kilka karimat BW.

Zadaszenie: bardzo duży namiot z kozą. Z początku ciepło, po dwóch godzinach piec gasł, a nad ranem temperatura w namiocie była taka sama jak na zewnątrz, czasem minus dziesięć stopni.

16112749_1561791793837494_3261330434163057866_o

Ubiór: bielizna z merynosa, sweter wełniany, polar o gramaturze 300, ciepła czapka, rękawiczki, dwie pary skarpet, spodnie M65, kalesony, parka M65.

Noce. Wszystkie noce z początku ciepłe, dzięki piecykowi. W najzimniejsze nad ranem lekko marzłem, czułem lekkie dreszcze na plecach, ale byłem w stanie spać bez wstawania. Kocem nakrywałem twarz, lekko zawilgotniał, ale nie marzł mi nos.

16107217_1561792217170785_2990016034860591157_o

Kreta, Grecja

Czas. Tydzień w marcu 2017 roku i dziesięć dni w marcu 2018 roku.

Warunki. Temperatura w nocy wynosiła od +10 do +15 stopni.

Koce. Jeden koc, 100% wełny, 1,80 m na 2,00 m. Miękki, delikatny, waga 1,5 kg.

Materac: brak, spałem bezpośrednio na ziemi.

Zadaszenie: pałatka LWP starego typu (2017), zasłonka prysznicowa (2018)

Ubiór: bielizna z merynosa, sweter wełniany, koszula bawełniana, spodnie wełniane, kalesony (2017), kurtka skórzana i koszulka bawełniana, spodnie bojówki (2018).

Noce. Wszystkie noce ciepłe, nawet przy silnym wietrze brak problemów ze snem. Większość nocy – początkowo ognisko, potem gasło i nie dokładałem do niego.

WP_20170331_09_49_40_Pro (2) - Copy (1)

UWAGA

W marcu 2018 byłem wraz z Kubą Doroszem z Universal Survival na wyprawie survivalowej na której byliśmy bez prowiantu. Doskwierały nam bardzo poważne niedożywienie, lekkie odwodnienie. Pod koniec wyjazdu dostałem bakteryjnej infekcji gardła i silnej gorączki. Mimo to wszystkie noce (włączając w to tę z gorączką) przespałem we względnym cieple.

Idaho, USA

Czas. Miesiąc w październiku/listopadzie 2018 roku.

Warunki. Temperatura w nocy wynosiła od +10 do -5 stopni.

Koce. Pierwszy koc: 100% wełny, 1,80 m na 2,00 m. Miękki, delikatny, waga 1,5 kg (ten sam co na Krecie). Drugi koc: 100% wełny merynosa, 2,00 na 2,20 m (ogromny koc!). Puchaty, gruby, ciężki (2,4 kg), ogromny po zwinięciu.

Materac: łóżko traperskie z łapkami jodłowymi albo usypane legowisko z igieł sosnowych.

Zadaszenie: czasem brak, większa część czasu szałas z kory.

Ubiór: jednoczęściowa gruba bielizna z merynosa, sweter wełniany, koszula wełniana, anorak wełniany, spodnie wełniane,

Noce. Bardzo rzadko przy ognisku (ledwie ze trzy, cztery noce). Pozostałe noce (z całego miesiąca!) przespałem bez ogniska, około połowa z nocy miała przymrozki. Kilka nocy było mi chłodno (lekkie dreszcze), ale zawsze spałem do rana bez konieczności wstawania. Pozostałe noce spałem w pełnym komforcie termicznym. Kilka nocy spałem w wilgotnym ubraniu i wilgotnym kocu (deszcz padał non stop przez dwa tygodnie), wtedy było mi chłodniej, ale nie na tyle zimno, żeby się przenosić spać przy ognisku.

20181010_131412.jpg

UWAGA

Na wyjeździe do Idaho był ze mną Szymon Szary. Miał nieco inne doświadczenia.

Budowa ciała. Wzrost podobny do mojego, ale waga mniejsza o 15 kg. Brak widocznego tłuszczu, szczupła, atletyczna sylwetka.

Koce. Dwa koce, jeden grubszy drugi cieńszy, ale oba zbliżone do mojego cieńszego. Brak bardzo grubego koca.

Materac: łóżko traperskie z łapkami jodłowymi albo usypane legowisko z igieł sosnowych.

Zadaszenie: czasem brak, większa część czasu lean-to płócienne.

Ubiór: bielizna z mieszanki wełny i syntetyków, sweter wełniany, koszula wełniana, anorak wełniany, spodnie wełniane.

Noce. Szymon wcześniej nie spał w kocu wełnianym, miał mniej tkanki tłuszczowej i cieńsze od moich koce. Zwykle więc spał przy ognisku. Pierwsza próba snu bez ogniska przy +3 stopniach – bardzo zmarzł. Po kilkunastu dniach był w stanie spać bez ognia przy +5, +7 stopniach i nie marznąć.

Jeden komentarz na temat “W wełnianym kocu bez ogniska? Tak!”

  1. Świetny tekst. Muszę spróbować bo od dawna o tym myślę. W tym roku spałem kilka razy pod woobie ale sezon był bardzo cieply. Uważam że to super sprzęt, nie dziwię się że Amerykanie tak je doceniają. Kocy mam masę. Będę miał nad czym eksperymentować. Dzięki za podzielenie się wiedzą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s