T(h)ermos

W czasie tych wędrówek ogromnie przydały się nam termosy. W południe zatrzymywaliśmy się na postój i wypijaliśmy filiżankę gorącej jak ukrop czekolady. Cóż to za wygoda móc tak pośród dalekich pól śnieżnych napić się bez żadnej fatygi gorącej czekolady! – R. Amundsen Gdy w 2013 roku wyruszałem na dziesięć tygodni obozować w głębokim borze amerykańskich Gór Skalistych, zabrałem ze sobą dużo sprzętu. Był hamak, śpiwór, … Czytaj dalej T(h)ermos

Przez tajgę z lekkim tobołkiem

Wśród współczesnych turystów pokutuje przekonanie, że dawny sprzęt obozowy musiał ważyć. Można co prawda poczytać u Nessmuka o jego bardzo lekkim sprzęcie albo u Kepharta o tym, że należy dokładnie ważyć każdy najdrobniejszy element ekwipunku by mieć pełną kontrolę nad jego zawartością i całkowitą wagą, ale bez osobistego doświadczenia, bez prób realizacji takiej wędrówki – na lekko i ze starym sprzętem – te dawne słowa … Czytaj dalej Przez tajgę z lekkim tobołkiem

Namiot z prześcieradła

Gdy blisko dwadzieścia lat temu stawiałem pierwsze wyprawowe kroki w szkockich Grampianach, andorskich Pirenejach czy francuskich Alpach, ciążyła mi przytroczona do plecaka czteroipółkilogramowa trójka Alpinusa. Model „Weekend”: solidne obszerne igloo pozwalające dwóm osobom ze sprzętem wygodnie przespać w spokoju najgorszą burzę. Już jednak nawet wtedy w bardzo młodych kościach czułem, że z jego wagą coś musi być nie tak. Z czasem ewoluują nasze oczekiwania i … Czytaj dalej Namiot z prześcieradła

Sprzęt tradycyjnie ultralekki. Idaho 2019.

Na jesieni 2018 roku wyruszyliśmy z Szymonem Szarym w Góry Skaliste obozować przez miesiąc w starym stylu (fotorelację możecie obejrzeć tutaj). Wyprawa się udała: obozowaliśmy pod gołym niebem przez trzydzieści dni mając ze sobą wełnę, płótno, skórę i brezent. Noce były mroźne, dni upalne albo deszczowe. Byliśmy zadowoleni z naszego sprzętu z jednym wyjątkiem: był bardzo ciężki. Nasze plecaki wraz z bronią palną i prowiantem … Czytaj dalej Sprzęt tradycyjnie ultralekki. Idaho 2019.