Bushcraft i woodcraft

© Rufus, 2018 W naszym języku od kilku lat funkcjonuje zapożyczenie z angielskiego: bushcraft. Mamy też w Polsce środowisko ludzi interesujących się bushcraftem, zajmujących się nim i praktykujących bushcraft. Co interesujące, brak w tym środowisku zgody co do tego, co samo to słowo oznacza. Dyskusje na ten temat pojawiają się cyklicznie na forach internetowych i w grupach dyskusyjnych. Jest też drugie słowo, nieco już zapomniane, o … Czytaj dalej Bushcraft i woodcraft

Chatka z kory

Dach z kory jest wodoodporny wyłącznie wtedy, kiedy akurat nie pada. Nessmuk Wiele jest rodzajów szałasów. Dachy jednospadowe (lean-to), dwuspadowe, w kształcie litery A. Kryte liśćmi, gałęziami, korą, mchem, trzciną. Małe jednoosobowe schronienia i duże konstrukcje. Zimne i ciemne albo ogrzewane ogniskiem. Wspólny ich mianownik jest zaś taki, że nie zabieramy ich ze sobą na miejsce obozowania, budujemy je z wykorzystaniem występujących lokalnie materiałów. Jeśli chcemy … Czytaj dalej Chatka z kory

W wełnianym kocu bez ogniska? Tak!

Myśląc o dawnych podróżnikach, traperach, myśliwych, mam przed oczami wizję człowieka zawiniętego w wełniany koc, śpiącego pod migotliwym dachem gwiazd. Trzaska dogasające ognisko, grają świerszcze, czasem zahuka puszczyk, przez czarny bór ciągnie się się wycie wilków, a podróżnik odpływa w słodki sen, by zbudzić się o brzasku. Romantyczna to wizja, ale jak ma się do rzeczywistości? Czy da się w takim kocu spać wygodnie, w … Czytaj dalej W wełnianym kocu bez ogniska? Tak!

Miesiąc w dziczy, po staremu

Czołem! Razem z Szymonem cali i zdrowi wróciliśmy z dzikich ostępów Gór Skalistych, gdzie przez miesiąc obozowaliśmy pod gołym niebem, zdani na własne siły i tradycyjne, naturalne materiały (założenia wyprawy opisane są tutaj). Czy wyprawa się udała? Jak najbardziej! Obozowaliśmy, polowaliśmy, łowiliśmy ryby, zapuszczaliśmy się z ciężkimi plecakami w głąb dziczy, wycofywaliśmy przed napierającym z coraz większą siłą żywiołem zimy, tropiliśmy kuguary (i one tropiły … Czytaj dalej Miesiąc w dziczy, po staremu

Na skraju dziczy

Idaho 2013 Wyprawa z Szymonem nie będzie moim pierwszym wyjazdem w dzikie Idaho, gdzie w 2013 roku polowałem przez dwa miesiące. Główna różnica od tegorocznego wyjazdu polegała na bardziej współczesnym wyposażeniu, oraz tym, że do obozu można było dojechać samochodem. Nieutwardzoną drogą, czterdzieści kilometrów od najbliższej ludzkiej osady, ale jednak. Żyłem z flintą i psem na skraju dziczy, u wrót przepastnej puszczy. Przychodzili jej dzicy … Czytaj dalej Na skraju dziczy

Traperskie jadło

Wyobrażając sobie samotne traperskie życie w dziczy, można wpaść w pułapkę  idealizacji i niedocenienia trudów i wyzwań, jakie przed nami takie życie może stawiać. W szczególności może dotyczyć to prowiantu: możemy wyobrażać sobie, że ustrzelona na kolację wiewiórka i zebrane w czasie dnia runo leśne albo kora z drzewa zaspokoją nasze potrzeby. Tak oczywiście nie będzie, nie będzie to aż tak proste. Możemy też wpaść … Czytaj dalej Traperskie jadło

Flinta

Od czasu gdy skończyłem z grubsza dziesięć lat moim wielkim marzeniem stało się wyruszyć w głęboki bór, przepastną kanadyjską knieję, z siekierą w garści i strzelbą na plecach. Nie szło w tym o rządzę mordu i zniszczenia, ale o kontakt z dziką przyrodą, przygodę i niezależność. Siekiera dawałaby mi możliwość samodzielnej budowy schronienia i ogrzania się przy ognisku, a strzelba pozwoliłaby ustrzelić coś na kolację … Czytaj dalej Flinta