Bushcraft i woodcraft

© Rufus, 2018

W naszym języku od kilku lat funkcjonuje zapożyczenie z angielskiego: bushcraft. Mamy też w Polsce środowisko ludzi interesujących się bushcraftem, zajmujących się nim i praktykujących bushcraft. Co interesujące, brak w tym środowisku zgody co do tego, co samo to słowo oznacza. Dyskusje na ten temat pojawiają się cyklicznie na forach internetowych i w grupach dyskusyjnych. Jest też drugie słowo, nieco już zapomniane, o takim samym znaczeniu: woodcraft. Skąd się te słowa wzięły? Jak są rozumiane w języku angielskim, a jak w języku polskim?

Historia

Oba słowa mają kilkaset lat. Ich geneza sięga czasów, gdy Brytyjczycy zdobywając kolejne kolonie na świecie musieli radzić sobie w nowym, egzotycznym terenie i klimacie. Dotyczyło to tak Ameryki Północnej, jak i Afryki czy Australii. Europejczyk, czy urodzony już na nowej ziemi kolonista, ruszając w nieznaną dzicz musiał przyswoić sobie umiejętności, które pozwoliłyby mu w niej przetrwać. Umiejętności te były połączeniem mądrości tubylców oraz wiedzy i technologii przywiezionej z Europy. W Ameryce Północnej zwane były woodcraftem i oznaczały sztukę życia (craft) w lesie (wood). Na półkuli południowej nazywane były bushcraftem i oznaczały to samo w kontekście australijskiego i południowoafrykańskiego buszu.

Angielska definicja

Jak więc bushcraft definiują Anglicy?

Słownik Merriam-Webster podaje: Bushcraft: the skill gained by or necessary for living in bush country [1], co można przetłumaczyć jako: umiejętności nabyte lub niezbędne do życia w buszu.

Słownik dictionary.com podaje: Bushcraft: skill in anything pertaining to bush country, as in finding one’s way, hunting, or finding water [2], co można przetłumaczyć jako: umiejętności związane z buszem, takie jak odnajdywanie drogi, polowanie, znajdowanie wody.

Rzemiosło?

Jak to przetłumaczyć na język polski? Czasem bushcraft tłumaczy się jako „leśne rzemiosło”. Jest to trafne, o ile samo rzemiosło będziemy rozumieć nie jako zarobkowe rękodzieło, ale jako warsztat, zdolności i umiejętności. Gdy bowiem Amerykanie mówili o woodcrafcie, a Australijczycy o bushcrafcie, mieli na myśli umiejętność radzenia sobie i przeżycia w otaczającej ich dziczy, a nie leśne struganie figurek. Craft można też rozumieć jako spryt, więc „leśny spryt” to jedno z możliwych tłumaczeń powyższych dwóch terminów.

Książki o obozowaniu

Pod koniec XIX wieku Nessmuk napisał „Woodcraft” [3] i w jego ślady poszło wielu: książki o podobnej tematyce, pióra innych ekspertów: Horacego Kepharta, Elmera Harry’ego Krepsa [4], Daniela Bearda i innych miały bardzo podobne tytuły. Woodcraft był modny. Oznaczał wszystko to, co w wyobraźni ówczesnych potrafił „prawdziwy traper”. Horace Kephart podał też bardzo zgrabną jego definicję [5]:

Woodcraft można zdefiniować jako sztukę radzenia sobie w dziczy przy wykorzystaniu jej naturalnych zasobów. Gdy mówimy na przykład, że Daniel Boone był biegły w woodcrafcie, mamy na myśli, że mógł bez trwogi, z zamiarem długiego pobytu wyruszyć w dziką, niezbadaną knieję tylko z ekwipunkiem niesionym przez konia, łódź albo niego samego. Że potrafił odnaleźć drogę przez pozbawioną szlaków gęstwinę, że znał się na roślinach i zwierzętach, że potrafił łowić ryby i polować, że był dobrym tropicielem i dobrym strzelcem, że umiał sprawić zwierza i wyprawić skórę, ugotować pożywny posiłek na ognisku, zbudować schronienie przed wiatrem i deszczem, zapewnić sobie ciepły sen w najmroźniejszą noc. Krótko mówiąc, potrafił wykorzystać dary natury po to, by móc żyć w komforcie w najgłębszej dziczy, bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz.

Horace Kephart w swojej leśnej chacie.

Dziś to słowo w języku angielskim w tym znaczeniu już nie funkcjonuje. Co się stało? W tym samym czasie, gdy Kephart, Kreps czy Beard publikowali swoje „Woodcrafty”, Ernest Thompson Seton opublikował „Zwitek kory brzozowej woodcraftu” [6], gdzie przedstawił coś więcej niż tylko zestaw umiejętności pozwalających radzić sobie w lesie. Zawarł tam całą filozofię, która stała się składnikiem powstającego wtedy ruchu skautowego, a którą po polsku nazywa się puszczaństwem. Dziś więc woodcraft oznacza raczej puszczaństwo, a także w innym zupełnie kontekście – pracę w drewnie, czyli stolarstwo i ciesielkę.

Na południowej półkuli w tym samym czasie ludzie natomiast mówili i pisali o bushcrafcie. W 1950 roku Richard Graves opublikował poradnik „The 10 Bushcraft Books”, który nie przedstawiał filozofii, ale zestaw porad dotyczących radzenia sobie w buszu: uzdatniania wody, budowania szałasów, wiązania lin itp., był więc duchem bardzo podobny do poradników Nessmuka, Kepharta czy Krepsa, ale dotyczył Australii, nie Ameryki Północnej.

Bushcraft Północy

Wracamy na Północ. W 1968 roku dwudziestoośmioletni Mors Kochanski, Kanadyjczyk polskiego pochodzenia, rozpoczął karierę instruktora survivalu, która od sześćdziesięciu lat trwa do dziś. W latach osiemdziesiątych, gdy miał już bardzo wiele praktycznego terenowego doświadczenia, napisał książkę, którą zatytułował „Northern Bushcraft” czyli Bushcraft Północy. Było to jawne nawiązanie do książki Gravesa – adaptacja australijskiego bushcraftu do kanadyjskiej tajgi.

Mors Kochanski

Książka Kochanskiego odniosła ogromny sukces. Opisuje w niej jak rozpalać ogień prymitywnymi metodami, jak budować schronienia, jak dbać o nóż, siekierę, jak ścinać drzewa, jak sprawiać zwierzynę itp. Pomimo że treść odnosi się konkretnie do kanadyjskiej kniei, termin przyjął się na całym świecie.

W drugim wydaniu książki Kochanskiego tytuł skrócono do „Bushcraft”

Przyczynił się do tego inny popularyzator życia w dzikich ostępach: Ray Mears. Ray od lat osiemdziesiątych prowadzi szkołę survivalową, a od lat dziewięćdziesiątych wraz telewizją BBC popularne na całym świecie programy edukacyjne. Ray upowszechnił termin bushcraft, który rozumie bardzo szeroko, jako zespół wszystkich możliwych umiejętności i wiedzy, która pozwala nam radzić sobie w terenie. W książce „Buschraft, czyli sztuka przetrwania” pisze:

Bushcraft jest terminem, który wykorzystuję, aby opisywać głębszą wiedzę dotyczącą dziczy i jej natury. Jest jak olbrzymie drzewo, którego gałęzie rozrastają się w wielu kierunkach: od botaniki, zoologii, poprzez rzemiosło i umiejętność przewodzenia w terenie, aż po inne, niezliczone dziedziny. Jednak u korzeni tego drzewa nieodmiennie leży poleganie na samym sobie oraz na naturze. Z wiedzy zawartej w tej książce może skorzystać każdy, kto wyrusza w odludne ostępy. Pisząc ją, zależało mi, żeby nie skupiać się tylko na sztuce przetrwania, ale żeby pójść o krok dalej, pokazać, że życie „na zewnątrz” jest przyjemne i ekscytujące. Co zresztą może być bardziej naturalne niż poszukiwanie pożywienia, schronienia, ognia i wody oraz rozpoznawanie otaczających nas przedmiotów, roślin i zwierząt?

Ray w swojej książce nie skupia się tylko na rekonstrukcji dawnych technik, ale podchodzi do zagadnienia bardzo pragmatycznie: opisuje zarówno współczesny sprzęt turystyczny, jak i metody prymitywne. Wszystko, co pomaga radzić sobie pod gołym niebem.

Bushcraft po polsku

Tłumaczenie książki Mearsa pojawiło się w Polsce w 2011 roku. W ciągu ostatnich lat zaczęły też powstawać grupy internetowe, stowarzyszenia czy przedsięwzięcia komercyjne, które wprost odwołują się do tego terminu (wcześniej też istniały, ale nie nazywano tego bushcraftem). Pozwolę sobie przywołać kilka przykładów, takich, które dobrze obrazują różne podejścia do tematu (ludzi zajmujących się tą tematyką na podobnie wysokim poziomie jest o wiele więcej, nie jestem w stanie wymienić tutaj wszystkich i nie o to tutaj chodzi).

Dobrym przykładem jest Marcin Surowiec, ps. Bushcraftowy. Prowadzi kanał na YouTube’ie, w którym uczy technik obozowania, omawia podstawowe zagadnienia i problemy związane z biwakowaniem pod gołym niebem i podróżowaniem z plecakiem. Jego bushcraft jest bliski rozumieniu Mearsa: to po prostu wszystko, co nam pomaga przebywać w lesie, ujęte z praktycznej, pragmatycznej strony. To wszystko od wiedzy jak użyć karimaty, jak rozwiesić zadaszenie, po to, jak schronić się przed burzą w górach.

Marcin Surowiec, ps. Bushcraftowy

Z drugiej strony jest blog „Mr. Wilson bushcraft” gdzie Artur Bokła prezentuje mistrzowski poziom technik prymitywnych. Robi to na tak bardzo wysokim poziomie, że współczesny sprzęt zdaje mu się być w ogóle niepotrzebny. Technik bushcraftowych (dzikiego jedzenia, naturalnego bytowania w lesie) wraz z zielarką, szeptuchą, specjalistką od dzikich roślin i obozowego gotowania Katarzyną Mikulską, uczą w „Szkole Rzemiosła Survivalowego”.

Artur rozpalający ogień świdrem ręcznym.
Artur i Kasia

Podczas gdy Marcin reprezentuje pragmatyczną stronę bushcraftu, a Artur mistrzostwo technik prymitywnych, to spora część polskich pasjonatów bushcraftu rozumie go jako sposób spędzania wolnego czasu. Jest to dla nich forma rekreacji, hobby, coś co nie tyle się poznaje, a uprawia. Zrzeszają ich liczne grupy internetowe (Bushcraft Polska, Bushcraft Poland, Bushcraft Traditional), fani buszowania spotykają się na konwentach, prowadzonych jest też wiele blogów, kanałów na YouTube’ie i fan-page’ów (zlasowani.pl, Hopeless Outdoor Team i inne).

Leśne buszowanie zlasowani.pl, Hopeless Outdoor Team i Lesovika (producentów sprzętu biwakowego).

Dla niektórych z nich bushcraft jest nie tylko zestawem umiejętności i sposobem spędzania weekendów, ale także po części filozofią. Bushcraft to czas spędzony z naturą, z możliwie prostym ekwipunkiem. Konrad Busza napisał dwa lata temu tekst „Co to bushcraft i dlaczego należy się nim interesować” [7], w którym przedstawia właśnie tego typu ujęcie tematu. Jest to bushcraft z odrobiną metafizyki w stylu Thoreau i ascetyzmu sprzętowego.

Są też tacy, dla których bushcraft nierozłącznie wiąże się z obozowaniem w starym stylu, przy użyciu starych materiałów, rozwiązań technicznych, krojów. Zrzesza ich m.in. grupa Bushcraft Traditional Rafała Gryfa, a u nas, w Starym Wspaniałym Świecie, staramy się przywracać dawną wiedzę zawartą w klasycznych poradnikach obozowania i samemu eksperymentować ze starym sprzętem.

Rafał Gryf rozpalający ogień metodą prymitywną.

O polskim fenomenie bushcraftu można przeczytać w kwietniowym Newsweeku [8].

Częścią szeroko rozumianego środowiska bushcraftowego są także inicjatywy poświęcone powiązanymi z nim zagadnieniom: np. podręcznemu sprzętowi codziennego użytku, który ma praktyczne w bushcrafcie zastosowanie (tzw. EDC, którego przykładem może być Ekwipunek Dźwigany Codziennie Marka Lewandowskiego), filozofii bycia gotowym na wszystko, w szczególności na gorsze czasy, gdy umiejętności bushcraftowe mogą okazać się przydatne, czyli tzw. preppingowi (np. Preppers Poland Sławomira Niznera), oraz oczywiście survivalowi, czyli technikom przetrwania (szkolenia organizują Universal Survival, survivaltech.pl, ZielonaStrona.net, Szkoła Rzemiosła Survivalowego i inni), o czym jeszcze nieco więcej poniżej.

Konwent Preppers Poland
Stary Wspaniały Świat

Jak wspomniałem, w Starym Wspaniałym Świecie zajmuję się obozowaniem w starym stylu. Czy to znaczy, że dla mnie bushcraft to tylko stare materiały? Czy płócienna pałatka – tak, to bushcraft, a plastikowa kurtka z membraną już nie? Skądże znowu! To tylko strój. Bushcraftem będzie dla mnie umiejętność właściwego wykorzystania tak jednego jak i drugiego, a także miriady innych technik i przedmiotów, które ułatwią mi życie pod gołym niebem, bez względu na epokę, z której pochodzą, i materiał, z którego zostały wykonane.

W Starym Wspaniałym Świecie stawiamy na tradycyjny strój, materiały i wyposażenie. Jest to świadomy wybór konwencji, jedna z wielu możliwych form uprawiania i trenowania bushcraftu.

Rozumiem to słowo szeroko, podzielam zdanie Mearsa: bushcraft to dziedzina wiedzy o bardzo wielu gałęziach. To sztuka życia pod gołym niebem. Bushcraft pozwala człowiekowi lasu dobrze dobrać sprzęt, właściwie z niego korzystać, zaimprowizować gdy sprzętu zabraknie i przede wszystkim pozwala mu czuć się w lesie jak u siebie w domu.

STYL

Ponieważ samo pojęcie jest bardzo pojemne, istnieje wiele różnych pozornie odmiennych ludzkich działań, które są z nim związane lub się doń zaliczają. Ludzie interesujący się wojskowością mogą interesować się bushcraftem jako narzędziem pomocnym w działaniach paramilitarnych, partyzanckich. Ludzie interesujący się historią mogą interesować się dawną wiedzą i zapomnianymi technikami. Zainteresowani bushcraftem będą także ludzie lubiący górskie wędrówki, biwakowanie, interesujący się dziką przyrodą, roślinami i zwierzętami itd., itp.

Każda z tych działalności wiąże się z pewnym stylem ubioru, doboru sprzętu czy nawet sposobem myślenia. Inny może być strój paramilitarnego preppersa, inny rekonstruktora, inny turysty górskiego. Każdy z nich jednak interesując się technikami przydatnymi do samodzielnego radzenia sobie na łonie natury, będzie parał się bushcraftem. Z punktu widzenia tego ostatniego wybrany strój czy sprzęt będą miały znaczenie drugorzędne. Tak jak można na przykład grać muzykę w różnym stylu, dawnym, nowoczesnym, na żywo czy elektronicznym, tak samo można robić z bushcraftem. Może być militarny, rekonstrukcyjny, ultralekki itd. Tak samo też jak w muzyce, w bushcrafcie można łączyć pozornie odmienne style, co zwykle wychodzi jak najbardziej na korzyść.

A co z survivalem?

Nie sposób też nie wspomnieć tutaj o survivalu. Survival można rozumieć wielorako. Po pierwsze jako zestaw technik przetrwania w sytuacji kryzysowej, po drugie jako hobby polegające na trenowaniu technik ratunkowych, a po trzecie jako filozofię przebywania w terenie, z bardzo ograniczonymi zasobami.

Survival w pierwszym znaczeniu może dotyczyć każdej możliwej sytuacji i miejsca, gdy jest zagrożone nasze życie i musimy takiej sytuacji zaradzić. Może to być wojna, katastrofa, klęska żywiołowa itd., itp. Jeśli sytuacja dotyczy przebywania pod gołym niebem z dala od cywilizacji, taki survival nazywany jest survivalem zielonym. Jak ma się to do bushcraftu? Ano tak, że survival zielony to po prostu bushcraft zastosowany do ratowania życia w dziczy.

W innych znaczeniach możemy mieć znowuż podział: bushcraftem nazwiemy rekreację, gdzie nie ograniczamy swoich zasobów, a naszą wiedzę, umiejętności i sprzęt wykorzystujemy do wygodnego przebywania na łonie natury. Natomiast survivalem nazwiemy działanie wyczynowe, z bardzo ograniczonymi zasobami, gdzie także wykorzystujemy umiejętności bushcraftowe, ale świadomie wystawiamy się na warunki ekstremalne.

Taki podział widać na przykład w podejściu do tematu przez polskich instruktorów survivalowych. Panowie z survivaltech.pl mawiają (parafrazuję, nie znam dokładnego cytatu): „Survival masz w głowie, bushcraft w plecaku” – rozumiejąc to pierwsze jako umiejętności wymagane do przeżycia w dziczy, a to drugie jako podejście i wyposażenie mające zapewniać w niej komfort. Znowuż w ofercie Universal Survival można znaleźć szkolenia „Symulacje survivalowe” polegające na trenowaniu technik przetrwania w wymagających, trudnych warunkach oraz szkolenie „Weekend z bushcraftem” z o wiele bardziej rekreacyjną formułą, gdzie zapewniona jest wygoda, a techniki leśne uczone są w komfortowych warunkach.

Kuba Dorosz, instruktor z Universal Survival na szkoleniu „Weekend z bushcraftem” uczy min. pracy w drewnie.
Podsumowanie

Woodcraft dawno temu zdefiniował Horace Kephart, słowo jednak wyszło z użycia. Może powróci? Kto wie…

A jak należy rozumieć bushcraft? Ano wielorako. Każde z podanych powyżej znaczeń ma swój sens i jest częścią większej całości. Najważniejszym jest pamiętać, że w obecnych czasach życie pod gołym niebem najczęściej jest wyborem, nie koniecznością. Czy jest hobby, czy pracą zawodową, jest takie, na jakie sami chcemy się zdecydować. To my sami określamy jego formę. Nie ma bardziej lub mniej bushcraftowego bushcraftu. Jest bushcraft bardziej lub mniej nasz.

Howgh!
Rufus

[1] http://www.merriam-webster.com/dictionary/bushcraft

[2] https://www.dictionary.com/browse/bushcraft

[3] G.W. Sears, Woodcraft. Sztuka leśnego obozowania, Stary Wspaniały Świat, Warszawa 2017.

[4] E.H. Kreps, Poradnik trapera, Stary Wspaniały Świat, Warszawa 2018.

[5] H. Kephart, Księga tradycyjnego obozowania, Stary Wspaniały Świat, (w przygotowaniu).

[6] E.T. Seton, Zwitek kory brzozowej woodcraftu, tłum. M. Klimanek, Katowice 2004.

[7] http://wodagorylas.pl/bushcraft-co-to-jest/

[8] M. Święchowicz, Jak przetrwać noc w lesie mając linkę i breloczek? Coraz więcej Polaków uprawia bushcraft, „Newsweek”, 17 kwietnia 2018.